Ohayo~
Czas na nową serię >D
Za inspirację dziękuję Francy i mojemu internatowi <3
Pisane na telefonie <3
***
To coś zupełnie nowego... Państwa jako ludzie - pewnie wszyscy znają ten motyw. Jednak co powiecie na jeszcze większe okrojenie znanych nam scenariuszy? Bez gejaszków, przewidywalnych pairingów i skomplikowanych połączeń rodzinnych?
Tego się nie spodziewaliście...
POLECAM NIEZNAJĄCYM HETALII - ZAPEWNIAM, ŻE OGARNIECIE POSTACIE
***
1)
Istniał sobie kiedyś gdzieś pewien internat. Chodzili do niego uczniowie różnych szkół średnich, kilku właściwie było z gimnazjum. Kilkadziesiąt pokojów, sala komputerowa z biblioteką, straszna stołówka i koedukacyjna łazienka. Dlatego trafiali tu tylko zboczeńcy, silne psychicznie i fizycznie dziewczyny, parę bezdomnych oraz osoby, które nie miały wyboru.
Rozpoczął się rok szkolny. Ale rzeczą oczywistą raczej jest to, co działo się na początku, dlatego pominiemy pierwsze dwa miesiące. Albo nawet trzy. Obiecuję, że nie ominą was najważniejsze wydarzenia.
Otworzył oczy i wyłączył budzik. Więc poniedziałek się zaczął. Przetarł oczy. A weekend był taki fajny. No cóż. Powoli wyszedł z łóżka i zaczął się ubierać. Idąc do łazienki minął się z Tino, który jak zwykle wstawał 10 minut wcześniej. Wchodząc do łazienki przywitał się z Felicjano zasypiającym nad zlewem ze szczoteczką do zębów w buzi. Często zastanawiało go co ten młody robi, że rano zawsze jest w takim stanie.
Tino wyciął karteczki na śniadanie dla siebie i Arthura. Każdy mieszkaniec miał kartkę pełną kwadracików, za które dostawało się śniadanie, obiad i kolację. To takie komunistyczne. Ale wszyscy się już przyzwyczaili. Taki urok tego internatu. Blondyn spojrzał na śpiącego jeszcze Ravisa i idealnie zaścielone łóżko Kiku. Miał nadzieję, że młody znowu nie zaśpi.
- Idziemy? - Arthur wrócił do pokoju, odwiesił ręcznik na wieszak i odłożył grzebień.
- Tak - odpowiedział.
I poszli.
- Dzień dobry - mruknęli do portiera, który zagadywał biedną Olenę. Przez swój dość duży biust dziewczyna nie raz miała problemy. Głównie z powodu starego zboczonego portiera.
Weszli do stołówki.
- Witajcie chłopcy - przywitała ich uroczo kucharka. Tino położył ich kartki na blat po czym wzięli po talerzu z dwoma bułkami, kosteczką masła oraz kilkoma plasterkami sera i szynki. Śniadania były w porządku. Kolacje zazwyczaj też (oprócz tych przypadków, kiedy dodatkiem była jakaś parówka czy coś). Ale obiady często były pogromem. Mięso ze znieidentyfikowanego miejsca. Zupa z dziwnymi składnikami. Surówki z nieznanych nikomu roślin. Ale mimo wszystko, póki nie myślało się co to właściwie jest, było dobrze. Czasami nawet bardzo. Co niektórzy próbowali wyciągnąć od kucharki przepisy ale nigdy im nie podała.
- To moja słodka tajemnica - mówiła zawsze. Słodka jak mięso, które podawała. Miało tak dziwny, słodko-słony smak, że zaczęto nazywać je mięsem z ludzi a kucharkę po prostu kanibalem.
2)
Dzień skończył się równie szybko jak się zaczął. Ale tylko dla mniejszości internatu. Pojedyncze osobniki (np. maturzyści z pierwszego piętra) o tej porze się uczyli, zaś reszta albo próbowała a nie mogła albo nie oszukiwała się nawet, że możliwa jest tu nauka. Bo jeśli w jednym pokoju jest takich dwóch nudziarzy jak Ludwig i Berwald to nawet gdyby chcieli to by nie rozmawiali,dlatego zostaje im tylko kucie do matury.
A więc co robiła reszta mieszkańców? Gimnazjalistki siedziały w sali komputerowej na facebooku czym denerwowały czekającego na wolny komputer Romano. Jest 6 komputerów: 3 zajęte przez gimnazjum, jeden przez Iwana, który akurat dzisiaj postanowił zrobić wpis na blogu, jeden przez jakiegoś kolesia w okularach oglądającego dziwne teledyski na youtube a ostatni był zepsuty. Czasami wolny był siódmy komputer stojący na biurku obok. Niestety w poniedziałki zajęty był przez bibliotekarkę, która przychodziła dwa razy w tygodniu. Po godzinie czekania Romano postanowił wybrać się na przechadzkę po pokojach aby pożyczyć od kogoś laptopa.
Na pierwszym piętrze nie miał co szukać - był tu tylko jeden pokój nudnych maturzystów, owa sala komputerowa z biblioteką i gabinet dyrektora, o którym się nie mówiło.
Na drugim piętrze ominąwszy od razu bezlaptopowy pokój brata zajrzał do swojego pokoju z niewielką nadzieją, że Yong nie gra w grę. Nadzieja umiera ostatnia.
Właśnie umarła.
poniedziałek, 2 lipca 2012
5# Ostatni raz, słoneczniku! [DRAMA] [Rosja-Chorwacja]
Iwan przyszedł
i usiadł na kanapie ignorując osobę w kącie, gdyż postanowił całkowicie
zignorować jej istnienie.
W kącie siedziała dziewczyna. Wyglądała jakby płakała.
Iwan dalej ją ignorował.
Przytuliła się do swoich kolan.
W kącie siedziała dziewczyna. Wyglądała jakby płakała.
Iwan dalej ją ignorował.
Przytuliła się do swoich kolan.
Rozejrzał się
po pomieszczeniu z udawanym zainteresowaniem.
Dziewczyna w
końcu wykonała jakiś ruch. Wyciągnęła zdjęcie znajomego Litwina, by po chwili
podrzeć je na kawałki i rzucić przed siebie.
Tak, Iwan to zauważył. Coś w nim pękło i podszedł do niej. Dziewczyna podniosła głowę i zmierzyła go zapłakanym spojrzeniem. Rosja usiadł przed nią po turecku patrząc na nią smutno.
Spuściła głowę. Rosjanin przysunął się troszkę do niej.
Tak, Iwan to zauważył. Coś w nim pękło i podszedł do niej. Dziewczyna podniosła głowę i zmierzyła go zapłakanym spojrzeniem. Rosja usiadł przed nią po turecku patrząc na nią smutno.
Spuściła głowę. Rosjanin przysunął się troszkę do niej.
- …C-co? –
spytała.
Iwan bez słowa
pogłaskał ją po policzku. Z oczu dziewczyny na nowo popłynęły łzy.
- Nie płacz tyle.
- Nie płacz tyle.
- J-ja… Idź.
- Nie mogę - cmoknął
ją w czoło.
- I-idź. Nie
chcę znać ani ciebie, ani jego.
- Ale ja nie
mogę nie znać ciebie - cmoknął ja w nos.
- Z-zostaw.
IDŹ – zalała się łzami.
- Niet - zatrzymał
sie dosłownie kilka centymetrów przed jej ustami - A to już teren towarzysza
Litwy, nieprawdaż?
- ... Nie mów
o nim. Nigdy.
- Nie? - zdziwiony
oddalił swoją twarz od niej aby móc spojrzeć na nią calą.
- Ne.
- Czemu?
- Bo go
n-nienawidzę – załamał jej się głos, gdy wypowiadała ostatnie słowo.
- Dlaczego?
- B-Bo mnie
wykorzystał.
- Zabić go? –
Iwan spoważniał.
- Goran chce
to zrobić. Ale możesz i ty.
Rusek uśmiechnął
się po czym przytulił ją delikatnie ale stanowczo. Przymknęła oczy a on
pogłaskał ją po policzku.
Znowu zaczęła płakać.
- O co chodzi? – przestał się uśmiechać.
Znowu zaczęła płakać.
- O co chodzi? – przestał się uśmiechać.
Dziewczyna
skuliła się chowając twarz w dłoniach.
- Nie płacz...
- chwycił ją za dłonie i całuje je obie.
- K-kiedy ja
nie potrafię przestać.
- To pomyśl o czymś
miłym - uśmiechnął się.
- ... Wszystko
co miłe kojarzy mi się z nim.
- Ah… -
westchnął po czym pocałował ją czule w usta.
Odsunęła go.
Odsunęła go.
- Nie mam
siły... Teraz, ja....
- Ale... chciałem
abyś miała mile chwile...
- Teraz chcę
spokoju. Tylko...
- Ale nie płacz.
- ... D-dobrze.
Uśmiechnął się
krzywo i pogłaskał ją po głowie.
- Tylko
szkoda, że... – zaczął.
- ... Hm? –
spojrzała na niego pytająco.
- ...nie mogę...
- zerknął na jej usta.
- ...O co ci
chodzi teraz?
- Pragnę cie –
powiedział. Wyglądał teraz jak psychopata. Oczy jakby powiększyły mu się a
źrenice zwężyły. Patrzył na nią jak wściekły wilk na ofiarę, którą miał zaraz
pożreć. Dziewczyna milczała. Przytulił ją mocniej. Zamknęła oczy i oparła głowę
na jego ramieniu.
- Kocham cię –
powiedział wracając powoli do normalności. Czasami miał takie dziwne napady…
ale ona go rozumiała. Dlatego ją kochał. Wiedział, że jeśli w pobliżu nie ma
Ukrainy to zawsze może powiedzieć wszystko Chorwacji. Tylko ona wsparła go
przed wyborami. Przy niej nie bał się płakać. Była jak ognisko na Syberii… Była
jego słonecznikiem…
- Lecz ja
ciebie nie. – odpowiedziała po chwili. Iwan zastygł w bezruchu.
- … Jak to? - spojrzał na nią nieprzytomnie.
- Tak to. Po
prostu cię nie kocham.
Odsunął się od
niej.
- Nie prawda… Nie… - odsuwał się od niej ciągle. Robił się coraz bledszy. A ona tylko spoglądała na niego.
- Nie prawda… Nie… - odsuwał się od niej ciągle. Robił się coraz bledszy. A ona tylko spoglądała na niego.
- Nie... Kłamiesz...
- Dlaczego
miałabym?
- Nie wiem –
odpowiedział z beznadzieją w głosie.
- Więc
widzisz. Nie kłamię.
- Kłamiesz...
to niemożliwe... - odsunął sie jeszcze trochę a jego twarz wykrzywił grymas, przyśpieszył
oddech.
- To prawda,
Rusija.
- NIET! - wrzasnął
głośno - NIET! NIE ZROBISZ TAK JAK ON, NIE ZROBISZ!
Miał panikę w oczach.
Chorwacja westchnęła przenosząc wzrok na ścianę.
Iwan nie mógł złapać oddechu, z oczu leciały mu łzy.
Miał panikę w oczach.
Chorwacja westchnęła przenosząc wzrok na ścianę.
Iwan nie mógł złapać oddechu, z oczu leciały mu łzy.
- NIET! BOLISZ
MNIE!
- ... Uspokój
się… - mruknęła.
Wpadł w
paniczny szloch po czym zaczął płakać jak dziecko. Jak małe dziecko, któremu
zabrano zabawkę. Tylko, że ona była dla niego czymś więcej niż zabawką.
- Ja kochałem
cię, bo ty mnie kochałaś... bo miałaś być przy mnie... ale niestety nawet jak odeszłaś
to cię kochałem. A NIE CHCĘ. NIE CHCĘ CIĘ KOCHAĆ – krzyczał przez łzy.
Dziewczyna przełknęła ślinę.
Dziewczyna przełknęła ślinę.
- NIE CHCĘ
TAKIEGO DRUGIEGO JAO. NIE CHCĘ KOCHAĆ. NIKOGO. NAWET MACEDONII. NAWET UKRAINY.
NAWET VODKI. NIKOGO! – wrzasnął tak, że czuł ból każdej struny głosowej.
- I nie będę musiał się niczym martwić... – ściszył głos. Mówił teraz prawie szeptem a jego wyraz twarzy powoli wracała to psychicznej formy…
- I tak wszyscy będą jednością z Rosja... tak...już niedługo... – zaczął mówić do siebie jak obłąkany. Bo i taki był w tej chwili. Człowiek, który stracił drugą miłość. Czuł się oszukany. Znowu. Obiecała mu… Tak łatwo się na ludziach zawodził. Ale już tak nie będzie. Nie będzie kochać nikogo. NIKOGO!
…
Ale przecież cały świat go kocha, nieprawdaż? Może się wstydzą tego okazywać… Ah, przecież cóż to za wstyd, skoro WSZYSCY kochają Rosję i chcą być z nim JEDNOŚCIĄ?
- I nie będę musiał się niczym martwić... – ściszył głos. Mówił teraz prawie szeptem a jego wyraz twarzy powoli wracała to psychicznej formy…
- I tak wszyscy będą jednością z Rosja... tak...już niedługo... – zaczął mówić do siebie jak obłąkany. Bo i taki był w tej chwili. Człowiek, który stracił drugą miłość. Czuł się oszukany. Znowu. Obiecała mu… Tak łatwo się na ludziach zawodził. Ale już tak nie będzie. Nie będzie kochać nikogo. NIKOGO!
…
Ale przecież cały świat go kocha, nieprawdaż? Może się wstydzą tego okazywać… Ah, przecież cóż to za wstyd, skoro WSZYSCY kochają Rosję i chcą być z nim JEDNOŚCIĄ?
Chorwacja
wcisnęła się w kąt. Takiego Iwana jeszcze nigdy nie widziała. To było straszne…
Tego się w nim bała zawsze. Nie umiał nad sobą panować…
Nagle wyciągnął kran i spojrzał na niego z uśmiechem.
- Witaj, towarzyszuu... ssstęsskniłeś sięęę? – syknął do niego z przymilnym uśmiechem po czym z całej siły rzucił go za siebie - NIE POTRZEBUJĘ CIĘ JUŻ!
Wpadł w furię. Wokół niego utoczyła się znana niektórym fioletowa aura. To promieniujące zło otaczało go z każdej strony… a on czuł wtedy w sobie siłę. Całą siłę świata.
Nagle wyciągnął kran i spojrzał na niego z uśmiechem.
- Witaj, towarzyszuu... ssstęsskniłeś sięęę? – syknął do niego z przymilnym uśmiechem po czym z całej siły rzucił go za siebie - NIE POTRZEBUJĘ CIĘ JUŻ!
Wpadł w furię. Wokół niego utoczyła się znana niektórym fioletowa aura. To promieniujące zło otaczało go z każdej strony… a on czuł wtedy w sobie siłę. Całą siłę świata.
W oczach
Chorwacji pojawił się strach zmieszany z dużą dawką paniki.
Iwan wyciągnął z kieszeni rożne bronie, butelkę niekończącej się vodki i pierożki rzucając je po kolei gdzieś w głębię pokoju. Syczał przy tym coś do siebie pod nosem.
Po chwili przestał. Możliwe, że skończyły mu się zapasy w kieszeniach albo chęci. Schował twarz w dłoniach i skulił się wśród rozsypanych rzeczy.
W tym momencie dziewczyna zdobyła się na odwagę. Poczłapała do niego i tknęła go w ramię.
Iwan wyciągnął z kieszeni rożne bronie, butelkę niekończącej się vodki i pierożki rzucając je po kolei gdzieś w głębię pokoju. Syczał przy tym coś do siebie pod nosem.
Po chwili przestał. Możliwe, że skończyły mu się zapasy w kieszeniach albo chęci. Schował twarz w dłoniach i skulił się wśród rozsypanych rzeczy.
W tym momencie dziewczyna zdobyła się na odwagę. Poczłapała do niego i tknęła go w ramię.
- Russia?
Lecz on się
nie ruszył.
- ...Hej! RUSSIA.
- ...Idź –
odpowiedział po chwili nie zmieniając pozycji.
- ...Jasne –
potwierdziła i wyszła trzaskając za sobą drzwiami.
- NIET! –
krzyknął za nią spanikowany.
- ...Hm? –
zerknęła do środka.
- Usiądź tu –
nakazał.
Usiadła. A on
dalej leżąc przysunął się do niej tak aby dotykać jej czubkiem głowy.
- Boisz się? –
spytał cicho.
-...Czego mam
się bać?
- Mogę cię
teraz zabić - od niechcenia machnął ręka w stronę usypanego niedawno stosiku
broni. - Mogę też zrobić rożne inne rzeczy.
Przełknęła
ślinę.
Iwan wyciągnął jedną rękę w bok aby chwycić jakiś leżący najbliżej nóż po czym zaczął go uważnie oglądać z każdej strony.
Chorwacja zdrętwiała.
Iwan wyciągnął jedną rękę w bok aby chwycić jakiś leżący najbliżej nóż po czym zaczął go uważnie oglądać z każdej strony.
Chorwacja zdrętwiała.
- Podaj mi
swoje dłonie.
Mimo przerażenia
podała a on zacisnął jej ręce wokół rękojeści noża i przyłożył ostrze do
swojego serca.
- C-Co ty
robisz? – spytała ze strachem.
- Zabij mnie.
- Nie chcę cię
zabić.
- Ale ja chcę
abyś mnie zabiła. ZRÓB TO – rozkazał.
- A-Ale.
- Zrób. Może
wtedy przestanę cię kochać. Może...
- Dobrze…
Powoli wbiła nóż w jego serce.
Powoli wbiła nóż w jego serce.
- Ah... Tak...
dobrze... - zamknął oczy jakby z rozkoszy a jego oddech słabł z każdą chwilą…
Wbiła nóż na
cały zasięg po czym go wyjęła. Spojrzała na niego jak westchnął delikatnie przy
tym…
…i umarł.
Czymże była taka bezsensowna śmierć w obliczu innych, równie bezsensownych? Może jedynie małym przecinkiem w całym eseju jego życia.
…i umarł.
![]() |
| Le ilustracja |
Czymże była taka bezsensowna śmierć w obliczu innych, równie bezsensownych? Może jedynie małym przecinkiem w całym eseju jego życia.
Chorwacja
odrzuciła nóż na bok. Spojrzała na krew wyciekającą z jego rany. Ogólnie cały
Iwan wyglądał dosyć… żywo.
-...Coś z nim
jest nie tak – powiedziała do siebie.
Nagle rzucił
sie z rękoma na jej szyje z tym samym obłędem w oczach co wtedy
-...R-Rusija –
zbladła.
Przestał ją
dusić ale przejeżdża palcami po jej szyi. Dziewczyna znieruchomiała pod wpływem
jego dotyku. Iwan zbliżył głowę i przejechał językiem po jej szyi. Westchnęła a
on pocałował ją tam po czym przesunął się wyżej całując ją nachalnie w usta.
Nie poruszyła się, niczym sparaliżowana. Zacisnęła tylko oczy.
Przerwał pocałunek i spojrzał jej w twarz.
- Ostatni raz… - szepnął. Przytaknęła głową.
Zbliżył ponownie swoje usta do niej.
Przerwał pocałunek i spojrzał jej w twarz.
- Ostatni raz… - szepnął. Przytaknęła głową.
Zbliżył ponownie swoje usta do niej.
Zamarła w
bezruchu.
Odsunął się całkowicie od niej.
- Już – powiedział. – Już cię nie kocham – łza spłynęła mu po policzku ale uśmiechnął się słabo.
Odsunął się całkowicie od niej.
- Już – powiedział. – Już cię nie kocham – łza spłynęła mu po policzku ale uśmiechnął się słabo.
- ...Już? –
wyprostowała się nadal blada.
- Da. Już
koniec.
Wstał i usiadł na kanapie patrząc martwo przed siebie.
Wstał i usiadł na kanapie patrząc martwo przed siebie.
Usiadła na
krześle w rogu sali.
Zamyślił się ale w głowie miał pustkę.
Zamyślił się ale w głowie miał pustkę.
Zaczęła się
bawić palcami.
Stara się na nią nie zerkać.
Spojrzała w okno.
Wstał i zaczął zbierać do kieszeni wszystko co wyrzucił, w tym nóż od własnej krwi.
Stara się na nią nie zerkać.
Spojrzała w okno.
Wstał i zaczął zbierać do kieszeni wszystko co wyrzucił, w tym nóż od własnej krwi.
- ...Eh,
Litvanija... – mruknęła do siebie.
Skrzywił się
słysząc to i usiadł na kanapie.
Zaczęła stukać palcami o parapet.
Zaczęła stukać palcami o parapet.
-...Chcesz
pierożka? – spytał jak gdyby nigdy nic.
-... Podziękuję.
-...A
kompociku?
- Nie,
dziękuje.
- Na pewno?
- Da.
- Szkoda. ...
A cukierka?
- ...Nie.
- Mam
czekoladowe. Bardzo dobre.
- Nie chcę nic
jeść.
- A pić?
- Też nie.
Chyba, że wodę.
- Mam trochę...
– wyciągnął z kieszeni mineralną w butelce. - Może być?
Pokiwała
głową.
Podszedł i
podał po czym wrócił na swoje miejsce.
- ...Dziękuje
– upiła łyk wody.
Po chwili wahania wyciągnął cukierki i zaczął jeść.
Po chwili wahania wyciągnął cukierki i zaczął jeść.
- ...
- Może jednak
chcesz cukierka? Są... – zamilkł.
- ...Dobrze,
poproszę.
Podszedł więc
znowu i podał jej paczuszkę.
- Weź sobie resztę – powiedział i wrócił na miejsce.
Wzięła jednego cukierka i odwinęła z papierka.
- Weź sobie resztę – powiedział i wrócił na miejsce.
Wzięła jednego cukierka i odwinęła z papierka.
Wodzi wzrokiem
po pokoju starając się na nią nie patrzeć.
Ugryzła
kawałek.
Spojrzał na nią
Spojrzał na nią
Zjadła cały.
Patrzy dalej.
Patrzy dalej.
Odkłada
papierek na stół.
Zauważa stół.
- O, stół – powiedział.
Wyciągnął ruską czapkę i ubrał ją.
Spojrzała na niego dziwnie.
Ściągnął czapkę i schował do kieszeni.
- O, stół – powiedział.
Wyciągnął ruską czapkę i ubrał ją.
Spojrzała na niego dziwnie.
Ściągnął czapkę i schował do kieszeni.
Spojrzała na
niego jeszcze dziwniej.
- Coś nie tak?
– spytał po chwili.
- Nie – odpowiedziała nadal się patrząc.
- Nie – odpowiedziała nadal się patrząc.
- Aha. Bo się
tak dziwnie patrzysz… - stwierdził zaniepokojony. - Smakują cukierki? – dodał
po chwili.
- Ymh.
Smaczne.
- Bo z vodką –
uśmiechnął się radośnie.
-...Z wódką?
- Da.
- .. Jasne.
- Nie, ciemne,
bo czekoladowe.
- ...Rozumiem.
Uśmiechnął się.
Ah ta jego głupota…
- ...Taaak…
Uśmiechnął się.
Ah ta jego głupota…
- ...Taaak…
- Co tak? –
spytał.
Przetarła
oczy. Co za rozmowa…
- Zmęczona jesteś?
- Zmęczona jesteś?
- Trochę… -
przyznała.
- Odwieźć cię do domu?
- Nie… Sama pójdę.
- Odwiozę cię, bo znowu ci się coś stanie.
- Odwieźć cię do domu?
- Nie… Sama pójdę.
- Odwiozę cię, bo znowu ci się coś stanie.
- Nic mi się
nie stanie...
- Odwiozę cię
– powiedział głosem nie uznającym sprzeciwu.
- ... Ja- Poradzę
sobie sama.
- Odwiozę cię.
Chodź – wstał.
-...Dobrze.
Wyszli na
dwór. Iwan otworzył swój samochód i wsiadł do środka. Chorwacja spojrzała na s1)ój samochód stojący obok.
Odpalił silnik czekając aż wsiądzie.
W końcu wsiadła zerkając na niego.
Odpalił silnik czekając aż wsiądzie.
W końcu wsiadła zerkając na niego.
- To twój? –
skinął głową w kierunku samochodu stojącego obok.
- Da.
- To daj
kluczyki do niego, potem ci go odwiozę.
- Po prostu
przyjadę po niego jutro. Jedźmy już – przetarła twarz.
- ...No
dobrze.
Odwiózł ją pod dom w milczeniu. Gdy już są u celu, pożegnała się z nim krótkim machnięciem ręki i wysiadła z samochodu.
Odmachał jej patrząc jak znika w drzwiach.
Odwiózł ją pod dom w milczeniu. Gdy już są u celu, pożegnała się z nim krótkim machnięciem ręki i wysiadła z samochodu.
Odmachał jej patrząc jak znika w drzwiach.
_________________________________
by Chwastka [Chorwacja] & Kat [Rosja]
Edycja - Kat
Chorwacja (c) - Chwastka
Rosja (c) - pan H.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
